Wesołych świąt!

Tola i BLOG 27

Reklamy

Żurawinowo – miodowy kaczorek !

Kaczka staje się coraz bardziej powszechna w supermarketach. Kiedyś była to droga propozycja. Dziś cena mięsa jest zbliżona do ceny kurczaka. Kupiłam w Carrefour cztery udka z kaczki (13zł./kg) i włączyłam swoją smakową wyobraźnię 🙂
Postanowiłam przygotować wersję na słodko. Taka opcja podwieczorkowa lub kolacyjna.
Zamarynowałam udka w miodzie, szczypcie curry, ziołach prowansalskich i przyprawie do drobiu z Rossmanna (naturalne składniki: majeranek, kurkuma, cząber, rozmaryn, szałwia, mięta, bazylia, tymianek, oregano, papryka ostra, gałka muszkatołowa, marchew, cebula, pietruszka, pieprz).
Im dłuższa marynata, tym intensywnejszy smak. Niestety, ze względu na czasowe ograniczenia, po godzinie wrzuciłam zamarynowane mięso do worka do pieczenia, dodałam garść suszonej żurawiny i pół szklanki orzechów nerkowca.
Mięsko piekło się w worku 60 minut w piekarniku z termoobiegiem w 150 stopniach. Po godzinie zawartość worka przełożyłam do naczynia żaroodpornego i zostawiłam w piekarniku jeszcze na godzinkę. Kwadrans przed upływem czasu zmniejszyłam temperaturę w piecu do 120 stopni.
Kaczorek wyszedł mięciutki i bardzo delikatny. Znakomita propozycja na zbliżające się święta 🙂

image

Bo

Bo dni płodne…
Bo przed okresem…
Bo zdany egzamin…
Bo oblany egzamin…
Bo sukces…
Bo porażka…
Bo facet wkurzył…
Bo dziecko wiecznie marudzi…
Bo i tak się nie uda…
Bo…
Jakie jeszcze BO wymyślisz, żeby zeżreć kolejną kostkę czekolady????

Zmorowe zamieszanie

image

Pora na moją ulubioną sałatkę. Nie ma osoby, która by jej nie lubiła. Nadaje się na każdą okazję.
Nie dość, że pyszna, to jeszcze smaczna!
Najpierw prażę na rozgrzanej patelni mieszankę kiełków. Następnie przygotowuję składniki:
– Opakowanie rukoli
– Suszone pomidory w zalewie
– Słoik czarnych oliwek
– Pół słoika zielonych oliwek
– Szklanka suszonej żurawiny
– Jeden duży granat
– Garść pestek dyni
– Garść suszonych jagód goji
– Opakowanie serka feta z ziołami
– Papryczki czereśniowe w zalewie

Wszystko mieszam, produkty w zalewach dodaję w całości, wrzucam wystudzone kiełki.

Co tu więcej mówić – Smacznego!!!

Do garów!

Mówi się, że mężczyźni, którzy twierdzą, że miejsce kobiety jest w kuchni, nie wiedzą, co z nią robić w łóżku. Pewnie dlatego mój małżonek nigdy specjalnie mnie nie zaganiał do garów…

Ale bardziej na poważnie – nigdy nie lubiłam wyjątkowo gotować i przebywanie w kuchni bardziej wiązało się z przymusem niż pasją. Mało tego – zazwyczaj kuchenne fascynacje kojarzyły mi się z ociekającymi tłuszczem szefami restauracji i tzw. kurami domowymi, bo kto chciałby męczyć się pół dnia w oparach i skwarze gotowanych potraw po to tylko, żeby w ciągu kilku minut ktoś inny je wsunął bez słowa?

Nasze rodzinne obiady ograniczały się zazwyczaj do jakiegoś gotowca, lub kurczaka z piekarnika. Często nawet omijaliśmy ten posiłek, bo niekoniecznie mieliśmy zwyczaj pochłaniania czegoś ciepłego każdego dnia.

Odkąd wprowadziłam kilka (nie)małych zmian do naszego żywienia, zaczyna podobać mi się pichcenie. Wymyślam, łączę smaki, dobieram potrawy, modyfikuję przepisy i szukam czegoś, co może być ciekawym pomysłem kulinarnym. Przyznam szczerze, że sama siebie nie poznaję.

A co najlepsze – zauważyłam, że wspólny ciepły posiłek – czy to obiad, czy kolacja – powoli wchodzi na stałe do naszego harmonogramu dnia. I to chyba najpiękniejsze…

 

image