Humor Boski

Już stworzyłaś cały plan. Skrupulatnie, punkt po punkcie, przewidując każdą potyczkę i przeciwności. Wymyśliłaś wyjście awaryjne dla najmniejszego nawet uchybienia. Już widzisz siebie za parę tygodni na plaży w stroju kąpielowym w rozmiarze S, z cyckami Pameli Anderson, brzuchem Anny Lewandowskiej i tyłkiem Dżołany Krupy. Czujesz na sobie głodny wzrok samców, którzy pragną cię tak, jak wiewiór z Epoki lodowcowej pożądał żołędzia, widzisz czerwone z zazdrości kobiety, krzywiące się na widok twojego idealnego ciała. Przypomina ci się scena z jakiegoś romansu, gdzie ponętna diwa wyłania się z morza, krople lśnią na jej ciele, w blasku zachodzącego słońca widać tylko zarys jej idealnej sylwetki, która płynnie wychodzi na brzeg. Tak! Właśnie to ty! Już niedługo. Gdy tylko zrealizujesz #2…

Zapomniałaś o jednym… W snuciu swoich marzeń nie jesteś sama. Jest jeszcze ktoś, kto z uwagą przygląda się twoim planom, chwyta się za brzuch i ociera łzy ze śmiechu. To Bóg…

I tak gdy ty pocisz się w swoich rozważaniach, Miłosierny niewidzialną ręką skreśla ten wypracowany punkt za punktem, dopisując swoją wizję twojego życia…

Nagle okazuje się, że z twojego planu nie zostało już nic. Dostajesz mocno po pysku, bo twoja naiwność jest niedopuszczalna. Od kiedy to wolno ci tak bezkarnie decydować o sobie? Możesz zapomnieć o kaloryferze Lewandowskiej i zadzie Krupy. Zostaje ci jedynie szansa na cycki Anderson, choć pełne mleka raczej nie będą tak jędrnie podskakiwać w kuszeniu samców na plaży… I zamiast stroju kąpielowego w rozmiarze S pozostaje ci namiot z jakiegoś mama – sklepu, bo o odchudzaniu w najbliższych miesiącach możesz zapomnieć. Mało tego. Wręcz pewny jest fakt, że z dnia na dzień będzie cię coraz więcej…

Bóg ma bardzo duże poczucie humoru. Jednak ty go nigdy nie zrozumiesz…

A z diety jasna dupa…

 

zmora00

Reklamy