Kiedy dziesięć lat temu chodziłam w pierwszej ciąży, przeżyłam największe męki, jakie można sobie wyobrazić Prawie trzydzieści kilo do przodu dało mi się we znaki. Już w trzecim miesiącu miałam piętnaście kilogramów do przodu, co odbiło się nie tylko na moim samopoczuciu, ale też na kręgosłupie, nogach, które zaraz przypominały dwie piłki do tenisa i ogólnej sprawności. Chodziłam jak pingwin, przelewając się z boku na bok.

Tym razem przy piątym miesiącu mam cztery kilo „dodatku”. Owszem, nie jest wiele lepiej, bo kręgosłup i tym razem przypomniał o sobie i czasami nie potrafię podnieść się z pozycji leżącej, mdłości z pierwszej ciąży były niczym w porównaniu z wymiotami, których do tej pory nie mogę ujarzmić, a moje piersi wyglądają tak, jakby zaraz miały wystrzelić, bolą cholernie i przeszkadzają mi w normalnym leżeniu, jednak czuję się znacznie lepiej. Nawet smaków zbyt wielkich nie mam, bo jedyne, co mogłabym pochłaniać w nieskończoność, to wiśnie. Nie rzucam się na słodycze ani na fast  foody, nie jem za dwóch, jak to było kiedyś popularne. Żyję normalnie, no może poza małymi odstępstwami. Musiałam jedynie zrezygnować z czerwonej herbaty, sera pleśniowego, no i mojego ulubionego wina…

Tak czy inaczej wiem, że dodatkowe kilogramy muszą przyjść, bo to nieuniknione. I – co dziwne – zupełnie mi to nie przeszkadza!

 

13707627_1053657518059299_1516165041834482295_n

Reklamy

10 thoughts on “Sprawa wagi ciężkiej

    1. W sumie to do wagi sprzed ciąży nie wróciłam nigdy, bo ważyłam wtedy 46 kilo przy 170 cm wzrostu. Ale do ładnej figury i wagi 56 kilo doszłam po kilku miesiącach. Niestety później zabiedbałam sprawę i trochę kilogramów poszło do przodu ale to dopiero jakieś osiem lat po ciąży. W zasadzie problematyczne miałam ostatnie dwa lata.

      Polubienie

  1. Cztery kilo to naprawdę mało… 🙂 Ale masz fajnie z tą dzidzią, jeszcze raz gratuluję i zazdroszczę… Ja się staram, staram i nico.. A w ogóle to niespodzianka, moja mama, lat 41 – 12 tydzień ciąży.. o ironio ;P
    A nawiązując do poprzedniej notki, to rzeczywiście makabra, ręce opadają jeśli chodzi o służbę zdrowia. Ja mówiłam to już dawno, że to, co mi zabierają na składki zdrowotne, chętnie bym odkładała sama na lekarzy prywatnych, bo na nfz i tak się nigdzie nie idzie dostać jak trzeba… :/ Chory kraj, oj…
    Dużo zdrówka Wam życzę i tylko dobrego samopoczucia :))

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s